Po trzech miesiącach wyrzeczeń, co się stało z Keto?

Keto to fajna dieta, na którą spokojnie będzie stać każdego. Jednak trzeba przyznać że takie jedzenie na dłuższą metę to…. . Hmmm co tu napisać.

No cóż dietę Keto stosowałem przez prawie cztery miesiące. Na początku byłem zachwycony, waga leciała w dół, brzuszek spadał. Git. Ale nagle po około trzech miesiącach stało się coś dziwnego. Każda rzecz jaką bym nie zjadł smakowała jednakowo. Koronowirus? Nie niemożliwe.

Wszystko w smaku nagle stało się jałowe, bez smaku a co za tym idzie zaczynałem mieć dość. Z każdym dniem było coraz gorzej, zaczynałem tęsknić za normalnym jedzeniem. Walczyłem sam ze sobą. W końcu poradziłem się kogoś, kogo miałem za wzorzec i właściwie ta osoba zainspirowała mnie do zastosowania diety Keto. Co się okazało?

Osoba która była przykładem miała to samo i kilka miesięcy wstecz zrezygnowała z diety. Pomimo tego zrezygnowała z jedzenia wielu rzeczy co pozwoliło jej na utrzymanie wagi którą osiągneła stosując dietę Keto.

Fajnie i pięknie ale nie u mnie. Przez pierwsze kilka dni jadłem po trochu próbując to czy tamto. Nadal miałem kłopoty ze smakiem. Co ważniejsze moja waga znów ruszuła w górę. W ciągu tygodnia przytyłem jeden kilogram. Pomyślałem zaraz ale jeden kilogram to nic strasznego. Inaczej się stało po miesiącu. Po wejściu na wagę o mało mnie szlag nie trafił. 7 kilo więcej.

Miało być fajnie, wyszło jak zawsze…

Co z tego że próbowałem się pilnować, co z tego że jadłem regularnie posiłki co z tego że nadal się pilnowałem i jadłem niby wszystko ale dosłownie w niewielkoch ilościach jak kurcze wróciłem do swojej wagi. Co mam zacząć od początku? Nie to bez sensu. Próbowałem wielu diet i zawsze jest tak samo. Na początku radość ze spadającej wagi i potem wielkie rozczarowanie.

A co na to diabetolog?

No cóż, nie był zachwycony, ale po dłuższej rozmowie doszliśmy do jednej jedynej przyczyny. Mój wzrost wagi to po prostu brak ruchu. I faktycznie tak właśnie jest. Całymi dniami siedzę praktycznie przed komputerem. Uczę się programowania. Dopiero jak zrobi się cieplej jak co roku ruszę na dłuższe spacery do pobliskiego lasu. Wtedy znów moja waga będzie spadać i znów na mojej twarzy będzie uśmiech.

Jedynie co zaleciła mi „doktorka” to to żeby jeść wszystko o regularnych godzinach 8-11-14-17 i starać się z każdym tygodniem jeść mniej. Pić dużo wody i dużo spacerować ( nie biegać, nie cudować, bo mój organizm jest mocno obciążony ). I tego będę się trzymał. Czekam na cieplejszą pogodę i ruszę w las…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *